Zaklinacz

Wciąż czuję w powietrzu mgłę Bieszczad i echo opowieści o czasach, kiedy żyli ludzie, którzy śpieszyli z pomocą, gdy medycyna i religia nie dawały rady. A to wszystko za sprawą Tomka Betchera i „Zaklinacza”. Kiedyś oczarował mnie „Szeptun” i choć książki nie są bezpośrednio ze sobą powiązane, autor mruga okiem do tych, co czytali i chcieli więcej takich magicznych historii. To kolejna historia autora, która zostanie ze mną na długo.

Zaklinacz
Tomasz Betcher
Wydawnictwo Mięta

Tu zderzają się ze sobą magia i realizm. Uzdrawiająca moc ziół, stare rytuały i respekt do przyrody. Z drugiej strony wielkomiejski blichtr, podziały społeczne, stanowiska i pieniądze. Z jednej strony Waldek – wykluczony, naznaczony klątwą, człowiek znikąd, szaleniec, ale tak naprawdę mężczyzna, który nie szuka zaczepki i chce nieść pomoc. Z drugiej – Zosia, córka ważnego PRL-owskiego tatusia, dziewczyna, dla której Bieszczady to fajna odskocznia od codzienności. Ich ścieżki przecinają się nie raz, ale nie jest dane im się lepiej poznać.

Kiedy Waldek zostaje wezwany do krytycznie pobitej kobiety, rozpoznaje w niej Zosię i już wie, że zrobi wszystko, aby spróbować ją uratować, pomimo tego, jakie niebezpieczeństwo może na niego sprowadzić. Owszem, mieszka gdzieś na krańcu świata, ale macki władzy sięgają i tu.

Od teraz śledzimy zmagania tej dwójki nie tylko z przeciwnościami ze strony Władzy Ludowej, ale także z własnymi słabościami.

Autor doskonale bawi się kontrastami. Są tu szeptane zaklęcia, palone zioła, zmarli zaglądający przez okno, leśne ścieżki, których lepiej nie wybierać po zmroku. Ale przede wszystkim jest codzienność, trudna i szara – prowincja na końcu świata, PRL-owski system, plotki, podejrzenia, kozły ofiarne. Każda kartka pachnie lasem lub rozgrzanym słońcem, ale wisi też coś w powietrzu, coś niebezpiecznego, podszytego niepokojem.

Betcher świetnie połączył powieść obyczajową z wątkiem miłosnym i dawką ludowych bajań. Więcej tu dramatyzmu, niż szczęśliwych obrazków, a z każdą kolejną stroną książka pochłania nas coraz bardziej, niczym spleja, by zaserwować gęstą i pełną emocji opowieść. Czy bohaterowie wydostaną się cało na powierzchnię, czy przepadną w mroku zemsty i klątw?

Polecam wszystkim, którzy tęsknią za prawdziwie emocjonującą historią i lubią opowieści z pogranicza jawy i snu, magii i zwykłej ludzkiej słabości. Nie mogłam się oderwać, jest świetna.

Recenzja powstała we współpracy z wydawnictwem.


Comments

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *