Za garść miedziaków

Jesteś Żniwiarzem. Twoim zadaniem jest polować na różne stwory, które uprzykrzają życie mieszkańcom Krainy Balibalda. Ale uwaga, nie jesteś sam. Musisz być szybszy i sprytniejszy od rywali. Wszystkie chwyty dozwolone. Jak Ci idzie podkładanie innym świń?

Za garść miedziaków
Tomasz Bolik
Wydawnictwo Muduko

Bardzo zgrabne pudełko wypchane jest dobrociami. Pionkami, kartami postaci kartami potworów, talią zadań, talią przygód, znacznikami zasobów, planszą, świniami i jeszcze parę rzeczy się tu znajdzie. W tym instrukcja, która przywołuje na myśl stare książki 😀

A teraz najlepsze. Zasady gry są proste. Już nie raz słyszałam od was, że wygląda na skomplikowaną, ale taka nie jest!

Wykonujecie swoimi postaciami ruchy po planszy. Sami decydujecie, czy zbieracie surowce, wykonujecie zadania, próbujecie pokonać potwory czy chcecie napaść i ograbić innego gracza. Każdy ma też do dyspozycji swoją świnię, która mu pomaga i może przeszkadzać innym. Świnia pozostawiona na trasie przemarszu przeciwnika spowolni go, a ta położona na karcie stwora pomaga ci w walce.

Twoim celem jest zebranie jak największej ilości miedziaków, warto byłoby też dopilnować, aby przeciwnicy mieli z tym problem 😉

Na kartach zadań i przygód znajdują się pieczęcie. Gra się kończy, gdy któryś z graczy zdobędzie ich co najmniej 4, ale wygrywa ten, kto zdobędzie najwięcej miedziaków.

To bardzo fajna gra przygodowa z negatywną interakcją. Przeszkadzanie sobie na wzajem i podkładanie świń to coś, co trenujemy od dawna, a w tej grze staje się zadaniem nie mniej ważnym niż zabijanie potworów i realizacja zadań. Mechanika jest prosta, zasady da się sprawnie zapamiętać, a komponenty gry są fantastyczne pod względem wizualnym i wykonania. Jedyne czego mi brakuje, to fajny insert, aby wszystko nie latało w pudełku.

Fajną opcją jest możliwość gry solo, z czego często korzysta syn. Tu jeszcze tej wersji nie testowaliśmy.

Gra skierowana jest do graczy 10+, od 1 do 4 uczestników. Czas rozgrywki około 60 min, ale im więcej uczestników, tym może się nieco wydłużyć.

Graliśmy rodzinnie, dwoje dorosłych i 11-latek. Wszyscy się świetnie bawiliśmy, a syn nie odstawał, ba! nawet raz wygrał. Grze towarzyszy wesoła atmosfera (autor przemyca sporo fajnego humoru) i dużo emocji. Polecamy.

Recenzja powstała we współpracy z wydawnictwem.


Comments

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *