Szaro, zimno, ciemno – zimą energia ucieka z was szybciej niż ciepło z dłoni bez rękawiczek? Czas ten stan wziąć na warsztat, a gdy to zrobimy, może okazać się, że zima wcale nie jest taka zła. Wystarczy trochę ją zrozumieć (a przy okazji nasze ciała oraz umysły), a może być całkiem znośna, a nawet przyjemna.
Jak przetrwać zimę
Kari Leibowitz
Wydawnictwo Luna
To poradnik napisany przez psycholożkę, która zamiast walczyć z zimą, uczy, jak się z nią dogadać. Autorka zabiera nas w podróż do miejsc, gdzie chłód i mrok są codziennością i pokazuje, że można je oswoić, a nawet polubić. Wszystko zaczyna się od nastawienia, a zima może być czasem zwolnienia, regeneracji i cichych przyjemności.
Autorka wskazuje na 3 strategie podejścia do zimy: docenić ją, uczynić ją wyjątkową, wyjść z domu. Każdemu z nich poświęca osobny rozdział.
Zwierzęta i rośliny dostosowują się do zimy, my też powinniśmy. To czas by zwolnić, zregenerować siły, dostrzec piękno wokół nas, a może posprzątać dom? Czas nauczyć się dostrzegać, doceniać, a nawet zachwycać tym, co mamy dookoła. Taki stan rzeczy pozwala zmniejszyć ilość stresu czy zniwelować uczucie samotności.
Doceńmy spokój panujący zimą i przygotujmy się do niej. Stwórzmy przytulną atmosferę, delektujmy się blaskiem świec lub lampek, ciepłem kocyka i gorącej herbaty.
Warto też zmobilizować się do wyjścia na dwór. Owszem, gdy na zewnątrz jest ciemno, mokro i zimno – bardzo o to trudno, a może warto podjąć wyzwanie? Jeśli się przełamiemy, będziemy radośniejsi i do tego zaliczymy zimowy trening motywacji. Aby czerpać jednak przyjemność, trzeba się do tego przygotować, np. dbając o ciepły strój czy ruch, a czasami wystarczy dopuścić do siebie myśl, że jest to dla nas zdrowe.
Trochę jak poradnik, trochę jak książka podróżnicza, trochę jak pamiętnik koleżanki. Czyta się to naprawdę przyjemnie i wciąga po kilku/kilkunastu stronach wprowadzenia.
To książka, która zmienia myślenie o zimie.

Recenzja powstała we współpracy z wydawnictwem.


Dodaj komentarz