Czasami życie decyduje za nas i każe nam zwolnić. A wtedy mamy więcej czasu na myślenie, zajrzenie w głąb siebie, obserwację innych. W takiej sytuacji zostaje postawiona Zuzka. Zamiast zawodów jest śnieżyca i odcięty od świata pensjonat, zamiast rodziny – kilkadziesiąt obcych osób, a Boże Narodzenie w domu wisi na włosku.
Zostaliśmy na lodzie
Klaudia Bianek
Wydawnictwo Czwarta Strona
Zuzanna jest bardzo dobrą i zdeterminowana łyżwiarką figurową. Całe jej życie podporządkowane jest sportowi. Nie ma czasu na przyjaźnie, facetów, głupoty. Właśnie wyjeżdża na zawody w słowackie góry. Niestety dochodzi do rekordowych opadów śniegu, zawody zostają odwołane, kraj sparaliżowany, a hotel odcięty od świata. Na domiar złego za kilka dni święta…
Dziewczyna zostaje zamknięta w jednym miejscu z ludźmi, których nie zna zbyt dobrze. Cały czas poświęca na treningi, nie na budowanie relacji. Nowy trener, z którym niezbyt dobrze się dogaduje, ambitny łyżwiarz, któremu raczyła odmówić jazdy w parze i jego równie nieprzyjemna partnerka, kucharz, który nigdy nie przykuł na dłużej jej uwagi, koleżanki z klubu i z innych miast w Polsce. Wszyscy praktycznie obcy i nie każdy przychylnie do niej nastawiony.
Dostajemy śnieżycę, która odbiera kontrolę i plany, a w zamian zostawia czas, rozmowy i emocje, na które zwykle nie ma przestrzeni. To świetne tło do poruszenia tematu zaufania, samotności i akceptacji. Ciasna przestrzeń, brak możliwości ucieczki… i udawania. Z tego rodzi się coś, na co do tej pory nie było czasu, a może chęci… Zmieniają się priorytety, zmieniają się ludzie, zmieniają okoliczności. Co z tego wyniknie?
To książka tworząca przytulny klimat, w lekkim stylu. Myślę, że szczególnie przypadnie do gustu młodym kobietom, starszym nastolatkom. Idealna do lektury nie tylko przed Świętami 🙂



Dodaj komentarz