Nuda? A co to jest nuda?

Rodzica boją się nudy u swoich dzieci. Sami coraz częściej nie mamy na nią czasu. Czy to dobrze?

Czytam właśnie najnowszy numer magazynu „Książki”. W tym miesiącu po raz pierwszy mamy dodatek „Najlepsze książki dla dzieci i młodszych dorosłych”. No jak ja bym mogła nie być ciekawa tego co tam piszą?

„Wykąp mózg w nudzie. To ożywia.” Olgi Woźniak. Niby o dzieciach, ale przez pryzmat dorosłych. Ale jak inaczej trafić rodzicom do wyobraźni, jak nie na własnych doświadczeniach i przykładach?

Nuda. W oczach rodzica to słowo brzmi strasznie. Kojarzy nam się z bałaganem, marudzeniem, z chaosem. Przynajmniej mi. Marudzący Maciek niemający pomysłu na siebie i na zabawę, wymaga całych pokładów cierpliwości. Ale czasem tak jest, że może, albo wręcz musi się ponudzić, i już.

Ja też czasem potrzebuję nudy, choć tak rzadko mam na nią okazję. A w sumie to rzadko mam na nią czas.

O nudzie właśnie przeczytamy w tym artykule.

Nuda? Ale kto ma na nią czas? „Ulegamy bowiem modzie na zajętość. Jesteś zajęty to znaczy, że jesteś ważny, potrzebny, inwestujesz w siebie”. Praca, dom, dziecko, chwila dla siebie, na film, książkę, komputer, a jeszcze czas na sport i bycie fit. A co, gdy jeszcze dochodzą jakieś szkolenia, albo studia zaoczne? Bo przecież w dzisiejszych czasach ciągle trzeba podnosić kwalifikacje. Dobra jest za krótka, więc kto by ją marnował na „szarą, męczącą i rozlazłą” nudę?

Tylko czy oby na pewno jest to marnowanie czasu? Jak przeczytamy w artykule ” Bo kiedy my nic nie robimy, mózg nie próżnuje. Wchodzi w stan, który specjaliści nazywają „trybem domyślnym” (ang. brain’s default mode). By jednak było to możliwe, musi osiągnąć stan relaksu i uwolnić się od nieustannie bombardujących go bodźców.” Kiedy my nic nie robimy, nasz mózg pracuje. Motywuje nas, podsuwa pomysły, sprawia, że nie chcemy siedzieć bezczynnie.

Często tak mam, że jak już znajdę chwilę na nudę, nicnierobienie,  od razu przypomina mi się, że czegoś nie zrobiłam, albo wpadam na pomysł jak rozwiązać jakiś nurtujący mnie problem, czy też dostaję olśnienia, że pewne trudne zadanie w pracy mogłam rozwiązać w bardzo prosty sposób, zamiast tracić na nie masę czasu i wysiłku. Znacie to? To może dzięki temu, że daliśmy naszemu mózgowi trochę odpocząć, on zaczął kreatywniej pracować? Po wielu dniach intensywnej pracy marzy mi się dzień na nudę. Najczęściej już w połowie tego dnia mam masę nowych pomysłów i znowu chce mi się działać i to z przyjemnością!

To teraz może warto zatrzymać się na chwilę i przenieść temat na dziecięce podwórko?

W ślad za autorką pytam „No więc: czy masz odwagę się ponudzić? Czy pozwolisz na to swojemu dziecku?”

Zachęcam do lektury 🙂

 

 

 


Comments

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *