„Ambasadorowa”

Bo przemoc domowa może zdarzyć się także tam, gdzie są pieniądze i wysoka pozycja społeczna.

Ewa – pani ambasadorowa. Pchnięta przez matkę w ramiona człowieka, którego nie znała i który okazał się kimś zupełnie innym, niż się wydawało.

Zostawiła dla niego wszystko: rodzinę, znajomych, pracę. Wyjechała na placówkę do Rzymu jako żona ambasadora. A kim tak na prawdę była? Zastraszoną, zagonioną do obowiązków domowych, zamkniętą w domu kobietą, a później także matką bliźniaków. Poddała się temu, na początku myśląc, że może faktycznie jest złą żoną. Później sobie tłumaczyła, że może tak będzie lepiej, w końcu jest w ciąży, musi o siebie dać, a później dbać o bliźniaki. Doszło do tego, że bez pieniędzy, przestraszona, starała się zapewnić byt dzieciom. Bezradna, żyjąca w ciągłym strachu dbała o pozory spokojnego ogniska domowego, o wizerunek męża, który także rzutował na jej własny. Bez marudzenia sprzątała i prała mężowi skarpety, bo przecież nie wypada, aby chodził w dwóch nie do pary.

Na szczęście spotkała na swojej drodze życzliwe osoby, które, małymi kroczkami, dzień po dniu, pomagały jej odzyskać pewność i wiarę w siebie. Powoli dojrzewała do podjęcia decyzji, która miała odmienić jej życie na zawsze. Zdobyła się na odwagę przeciwstawić się mężowi, a potem matce i odmieniła swoje życie o 180 stopni.

Ta historia działa się na prawdę. Nie jest to fikcja literacka, ani scenariusz filmu. Choć na początku tej książki, osoba nie mająca do czynienia z przemocą w domu, może mieć takie odczucia.

Kiedy zaczęłam czytać „Ambasadorową”, im bardziej brnęłam w fabułę, tym bardziej otwierałam oczy ze zdziwienia. Doszłam do etapu, kiedy szersze już być nie mogły. A później przyszło zrozumienie.

Osobom, które nie doświadczyły podobnych zdarzeń na własnej skórze książka ta pomaga zrozumieć zachowanie kobiet, którym się to przytrafiło. Już wiem, że sprawa jest tak bardzo skomplikowana, że wszelkie decyzje nie są łatwe do podjęcia. Czasami po prostu idealnego rozwiązania nie ma. Jest wstyd, upokorzenie, ból, a przede wszystkim strach. Mieszanka tych emocji paraliżuje i zniechęca do działania. A spirala się nakręca.

Natomiast dla kobiet, które doświadczają przemocy domowej, „Ambasadorowa” powinna być przewodnikiem. Przeczytają w niej od początku do końca o całym procesie, który postępował przez kilka lat. Zobaczą, że takie życie można zmienić. Że nie jest łatwo, prosto i szybko, ale warto stawić czoła sytuacji. Wykrzesać z siebie jeszcze trochę energii na walkę, a ta walka odpłaci się spokojem, szczęściem, może nową, prawdziwą miłością. Ta książka w świetny sposób pokazuje, że kobieta może liczyć na pomoc, choć nie zawsze może spotkać się ze zrozumieniem ( w końcu na początku matka Ewy nie wierzyła, że jej wyidealizowany zięć znęca się nad jej córką). A przede wszystkim pamiętajmy, że są instytucje, które są w stanie zapewnić fachową pomoc.

Mam nadzieję, że książka ta będzie wsparciem dla wielu kobiet i da im nadzieję i siłę na zmiany.

„Ambasadorowa” Edyta Włoszek, wyd.Dlaczemu, Warszawa 2017

www.dlaczemu.pl


Comments

Jedna odpowiedź do „„Ambasadorowa””

  1. Awatar Grażka
    Grażka

    Poważana i ważna lektura. Zaciekawiła mnie Pani nią. Na pewno przeczytam w wakacje.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *